Wielki spisek bogatych i papieża

26 February 2010

Nieco zapomniany zamach we florenckiej katedrze przypomina Susana Fortes w świetnej powieści "Quattrocento". Spisek Sykstuasa IV i wielkich rodów przeciw Medyceuszom omal nie wywrócił nam renesansu, no może trochę przesadzam, ale jak wyglądałaby Florencja bez Medyceuszy?

 


Wspaniałe rządy Medyceuszy we Florencji odcisnęły - jak żadne inne - piętno na tym mieście. Jednym z ciekawszych, ale i dramatycznych epizodów z czasów ich panowania, jest krwawa rozróba w katedrze i próba obalenia rządów Lorenza de Medici. Spisek, całkiem nieźle przygotowany, został zawiązany nie przez zwykłych obywateli, którym, co prawda się nie przelewało, ale też nie było wielkiego dramatu, lecz przez konkurencyjny ród Pazzich.

Poszło oczywiście o pieniądze. Papież Sykstus IV ciężko obraził się na Medyceuszy - dotychczasowych bankierów i wierzycieli papieży - za afront jaki go dotknął z ich strony. Chciał pożyczyć pewną sumę na zakup Imoli koło Bolonii. Medyceusze nieoczekiwanie odmówili uznając, że taki zakup naruszyłby kruchą równowagę sił w regionie. Sykstus się wściekł, a kilka rodów postanowiło wykorzystać nadarzającą się okazję odsunięcia - w dość brutalny sposób - Medyceuszy od władzy.

Spiskowcy przymierzali się do ataku kilkakrotnie, ale dopiero plan zabójstw w katedrze mógł odnieść sukces. I tak też zdecydowano - Medyceusze powinni zginąć w katedrze 26 kwietnia 1478 r., a wojsko zapewnić ochronę Pazzich. Sprawy potoczyły się jednak inaczej. Zamachowcy dopadli brata Lorenza, Giuliana de Medici, którego Francesco de Pazzi zabił 19 ciosami sztyletu. Sam Lorenzo, widząc co się dzieje, zachował zimną krew i uciekł do Nowej Zakrystii, której wielkie drzwi ochroniły go przed zamachem. Nie udał się także jednoczesny atak na siedzibę florenckiego rządu - Signorię. W Palazzo Vecchio jeden z głównych spiskowców Salviati został oddzielony od żołnierzy, a wezwany na pomoc Medyceuszom lud Florencji przesądził o upadku spisku.

Zamachowcy marnie skończyli. Pobito ich, wykastrowano i w końcu powieszono. Jeszcze gorzej potraktowano, Jacopo de Pazzi, którego torturowano, powieszono, a po pogrzebie ciało wyciągnięto z grobu i głowy używano jako kołatki. Ciało ponownie wrzucono do rzeki, ale wkrótce je wyłowiono, wychłostano, powieszono i znowu wrzucono do Arno.

 

 

 Tympanon nad wrotami florenckiej katedry

 

 Wnętrze katedry

 

 

Wejście do Sagrestia Nuova - to tu schował się Lorenzo przed zamachowcami
 



 
Palazzo Vecchio - siedziba władz miasta;
spiskowcom nie udało się jej opanować i zamach na Medyceuszy nie udał się
 
 

Komentarze

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!

Skomentuj